Dbaj o serce



Tutaj znajdziecie Państwo teksty i artykuły, których autorami w zdecydowanej większości są nasi lekarze. Wiedza o sercu i o układzie krążenia w ogóle, o profilaktyce, zagrożeniach, leczeniu czy rehabilitacji podana jest w sposób ciekawy i przystępny. Zapraszamy do lektury.

Dbaj o serce, szczególnie na wiosnę!

Przed osobami cierpiącymi na schorzenia kardiologiczne wyjątkowo trudny miesiąc - marzec. Wahania temperatury, siły wiatru i ciśnienia atmosferycznego, charakterystyczne dla tego okresu w roku, mogą bowiem prowadzić do nasilania się dolegliwości związanych z funkcjonowaniem układu sercowo-naczyniowego. Początek wiosny jest niebezpieczny również dla osób z grupy ryzyka, ponieważ zwiększa prawdopodobieństwo powstania zawału. W tym okresie należy więc się szczególnie bacznie przyglądać sygnałom płynącym z naszego organizmu. Nie można bagatelizować nawet najbardziej niewinnych objawów, tylko jak najszybciej zasięgnąć porady specjalisty.

Tegoroczna zima była wyjątkowo łagodna – mało śniegu, zaledwie kilkanaście mroźnych dni. Coraz więcej mamy dni z temperaturą powyżej 5°C i słońcem. Nie możemy już doczekać się wiosny. Okres ten wbrew pozorom jest jednak wyjątkowo niebezpieczny dla naszego organizmu. Znajdujemy się bowiem w stanie tzw. przesilenia wiosennego. Z jednej strony dosięga nas osłabienie, bo nawet łagodna zima powoduje u nas mniejszą aktywność ruchową (szybciej zapada zmrok, nie możemy jeździć na rowerze czy grać w piłkę na powietrzu a spacery czy bieganie nie są zbyt przyjemne). Z drugiej natomiast strony wczesna wiosna, zgodnie ze znanym chyba wszystkim Polakom powiedzeniem „w marcu jak w garncu”, sprzyja pojawianiu się ogromnych wahań temperatury i nietypowych zjawisk atmosferycznych. Świeci słońce, za chwilę pada śnieg, deszcz lub nawet grad. Nadal mamy do czynienia z niskimi temperaturami, zwłaszcza wieczorem i nad ranem. Marzec sprzyja też pojawianiu się silnych wiatrów, które znacznie obniżają nasze samopoczucie.

Na ubiegłorocznym kongresie Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego przedstawiono ciekawe wyniki badań pokazujących związek między niską temperaturą a zawałami serca. Jak podaje Polska Agencja Prasowa zespół kardiologów z Belgii przez cztery lata co tydzień aktualizował dane na temat warunków meteorologicznych, takich jak temperatura i względna wilgotność oraz zanieczyszczeń powietrza w 74 miejscach w Belgii. W trakcie badań naukowcy obserwowali ok. 16 tys. pacjentów hospitalizowanych i leczonych z powodu zawału. Okazało się, że to właśnie spadki temperatury miały największy wpływ na częstość występowania zawałów serca. Każdy spadek minimalnej temperatury powietrza o 10°C wiązał się ze wzrostem liczby zawałów o 7 proc. Do największej liczby tego typu incydentów dochodziło przy temperaturze niższej niż 5°C.

Gwałtowne zmiany pogody charakterystyczne dla wczesnej wiosny to nie tylko wahania temperatury, ale również wahania ciśnienia i silny wiatr. Wysokie ciśnienie atmosferyczne oznacza zwiększenie krzepliwości krwi oraz zwiększenie ciśnienia tętniczego. Niebezpieczne są również wahania ciśnienia. Wszystko to zwiększa ryzyko incydentów kardiologicznych. Wyższe prawdopodobieństwo powstania zawału serca jest skorelowane również z narastającą siłą wiatru. Nie bez znaczenia jest też jego kierunek – najgorszy jest wiatr południowy, np. halny. Gdy wieje specjaliści z terenów górskich notują zwiększone hospitalizacje na oddziałach kardiologicznych.

Marzec to trudny okres dla naszego serca nie tylko ze względu na same zjawiska atmosferyczne. Kończące się miesiące zimowe oznaczają z reguły „zasiedziały” styl życia – zmniejszenie stopnia aktywności fizycznej, przy jednoczesnym zwiększeniu spożycia kalorycznych posiłków. Efekt to nadwaga, która sprzyja schorzeniom sercowo-naczyniowym. Dodatkowo zima sprzyja przeziębieniom i grypie, która nie do końca wyleczona, może doprowadzić do o wiele cięższych powikłań związanych z poważnym osłabieniem kondycji naszego serca.

Co więc należy zrobić w marcu, by zminimalizować ryzyko incydentów kardiologicznych? Przede wszystkim zwracać jeszcze baczniejszą uwagę na sygnały wysyłane przez nasz organizm. Powinny nas zaniepokoić takie objawy, jak: bóle w klatce piersiowej, zwłaszcza te nasilające się po wysiłku, wszelkie duszności, zawroty głowy, nagłe skoki ciśnienia czy tzw. kołatanie serca. W przypadku ich wystąpienia trzeba udać się jak najszybciej do lekarza. Należy też unikać wysiłku, nie forsować się, i częściej mierzyć ciśnienie krwi. Zwłaszcza osoby starsze czy po zawale serca powinny w dniach ze zmienną pogodą w miarę możliwości pozostać w domu. Na pewno pomoże też dobra książka czy spokojna muzyka w miłym towarzystwie. Czyli wszystko, co działa na nas kojąco.

Należy pamiętać, że marzec jest szczególnie niebezpieczny dla osób starszych oraz osób, które mają już za sobą zawał serca. Dodatkowo miejmy na uwadze, że wiele schorzeń sercowo-naczyniowych przebiega bezobjawowo i często właśnie przy większych zmianach ciśnienia atmosferycznego choroba daje o sobie znać po raz pierwszy. Warto w tej sytuacji zawsze pamiętać o badaniach profilaktycznych, które w porę pozwolą nam wykryć wszelkie ewentualne nieprawidłowości w funkcjonowaniu układu sercowo-naczyniowego.

Dr Janusz Prokopczuk – Ordynator IV Oddziału Kardiologii Inwazyjnej, Elektrostymulacji i Angiologii Polsko-Amerykańskich Klinik Serca w Kędzierzynie-Koźlu.

Zwiń

Miażdżyca groźna nie tylko dla serca…

Miażdżyca, czyli choroba powodująca zwężenie tętnic, większości z nas kojarzy się tylko z chorobami serca. Niestety atakuje ona wszystkie naczynia w organizmie. Może więc doprowadzić nie tylko do zawału, ale także udaru lub poważnych problemów z niedokrwieniem kończyn. Ogromnie ważne jest aby pacjenci nie lekceważyli objawów i jak najszybciej trafiali do lekarzy specjalistów. Istotna jest również profilaktyka – rozumiana przede wszystkim jako odpowiednia dieta i ruch.

Aby ludzki organizm, a konkretnie wszystkie narządy i tkanki, mogły prawidłowo funkcjonować, powinny być one przez cały czas zaopatrywane w substancje odżywcze i tlen. Rolę tę spełnia krew dopływająca do wszystkich zakamarków ciała poprzez sieć tętnic. Problem pojawia się, gdy dopływ krwi staje się utrudniony. A dzieje się tak, gdy mamy do czynienia ze zmianami miażdżycowymi.

Miażdżyca tętnic to choroba obejmująca niemal cały organizm. Przebiega ona w ten sposób, że w ściankach tętnic odkładają się komórki zapalne i cholesterol, tworząc tzw. blaszkę miażdżycową. Powoduje ona stopniowe zwężanie się światła naczynia prowadząc w ostateczności do niedrożności. Zmniejszenie przepływu krwi w tętnicach wieńcowych prowadzi do zawału serca, w tętnicach szyjnych może powodować udar niedokrwienny, a w tętnicach kończyn dolnych niedokrwienie prowadzące do chromania, martwicy, a w konsekwencji nawet amputacji kończyny.

Ze względu na skomplikowany charakter leczenie miażdżycy wymaga współpracy wielu specjalistów, przede wszystkim kardiologów oraz chirurgów naczyniowych. Dlatego ważne jest, aby pacjent miał w jednym miejscu dostęp do tych specjalistów. Połączenie ściśle współpracujących oddziałów chirurgii naczyniowej i kardiologii gwarantuje kompleksową opiekę nad układem sercowo-naczyniowym pacjenta. Wieku chorych wymaga zaangażowania również neurologa, diabetologa, nefrologa.

Ogromnym problemem w Polsce jest niska społeczna świadomość konsekwencji związanych zarówno z udarem niedokrwiennym mózgu, jak i niedokrwieniem kończyn dolnych. W pierwszym przypadku zaniepokoić powinny nas takie objawy, jak m.in.: niedowład lub paraliż rąk, nóg oraz twarzy po jednej stronie ciała, zaburzenia mowy i jej rozumienia, zdolności napisania lub przeczytania tekstu, widzenia, zaburzenia świadomości. W przypadku udarów mózgu czas ma ogromne znaczenie – jeśli wystąpi któregokolwiek z powyższych objawów, należy natychmiast wezwać pogotowie lub pojechać do szpitala. Im szybsza pomoc specjalisty, tym większa szansa na przeżycie i mniejsze uszkodzenia w mózgu. Nie należy również lekceważyć tzw. przejściowych ataków niedokrwiennych mózgu czyli sytuacji kiedy opisane powyżej objawy ustępują po kilkudziesięciu minutach, bo stanowią one często ostrzeżenie przed poważnym udarem.

Niedokrwienie kończyn dolnych ma charakter mniej gwałtowny, ale nieleczone może doprowadzić nawet do amputacji kończyn. Dane statystyczne na ten temat są przerażające. Co roku w Polsce wykonuje się około 9 tysięcy amputacji nóg. I mowa tu jedynie o tzw. dużych amputacjach, czyli wykonywanych powyżej stopy. To oznacza, że mniej więcej co godzinę ktoś z nas traci nogę. Dlatego nie należy lekceważyć takich objawów, jak ból nóg podczas spacerów, a w późniejszej fazie ból nóg ciągły, występujący nawet w spoczynku (chorzy bardzo często nie mogą spać na leżąco, tylko na siedząco). Rozwój zespołu niedokrwienia kończyn dolnych to zwykle powolny proces. Wczesne jego wykrycie pozwala na szybkie wdrożenie leczenia, a w konsekwencji duże szanse uratowania kończyny. Amputacja jest bowiem ostatecznością i zawsze chirurg naczyniowy stara się zrobić wszystko, by do niej nie doszło. Z tego powodu tych objawów nie wolno bagatelizować. W przypadku ich wystąpienia zalecana jest wizyta w poradni naczyniowej połączona z wykonaniem USG tętnic i żył (tzw. badanie dopplerowskie) i konsultacją chirurga naczyniowego.

Na ratunek chorym z miażdżycą przychodzi chirurgia naczyniowa, która w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat rozwinęła się w kierunku tzw. technik małoinwazyjnych. Dysponujemy całą gamą zabiegów przezskórnych w leczeniu miażdżycy tętnic kończyn dolnych. Z powodzeniem wszczepia się stenty, które udrażniają tętnice, bądź leczy tych chorych operacyjnie omijając zwężenie i prowadząc krew przez sztuczne naczynia, tzw. by-passy. Również zwężenia tętnic szyjnych mogą być leczone operacyjnie lub przy użyciu stentu.

Aby uchronić się przed miażdżycą możemy wdrożyć do naszego codziennego życia działania profilaktyczne, które nie są skomplikowane. Zwłaszcza, gdy mamy powyżej 50 lat, bo wieku nie możemy zmienić. Możemy natomiast, a tak naprawdę powinniśmy obniżyć poziom cholesterolu poprzez stosowanie odpowiedniej diety zawierającej chude mięso i nabiał, warzywa i owoce (jednocześnie ograniczającej sól i tłuszcze zwierzęce, które zwiększają krzepliwość krwi i odkładanie się cholesterolu na ściankach naczyń), a także ruch. Nieważna jest forma aktywności sportowej – może to być szybki spacer, bieg, jazda na rowerze, pływanie, czy nordic walking. Ważne, by był on systematyczny i regularny. Najlepsze efekty daje ruch trwający 45-60 minut co najmniej trzy razy w tygodniu.

Dr n. med. Przemysław Nowakowski, ordynator w Małopolskim Centrum Sercowo-Naczyniowym Polsko-Amerykańskich Klinik Serca w Chrzanowie, specjalista chirurgii naczyniowej, angiolog

Zwiń

Serce prosi: nie stresuj się

Stres to stan organizmu wywołany przez pobudzenie go nieobojętnymi bodźcami, do których z pewnością należą silne przeżycia psychiczne. W pierwszej fazie stresu zwykle występuje reakcja obronna, polegająca na mobilizacji sił organizmu, w dalszej fazie lub przy silnym stresie w organizmie pojawiają się zaburzenia. Według Hansa Hugona Selye'a, który wprowadził pojęcie stresu, poświęcając badaniu tego zjawiska 50 lat pracy naukowej, jako pierwszy postawił hipotezę, że szereg chorób somatycznych jest skutkiem niezdolności człowieka do radzenia sobie ze stresem.

Ostry lub przewlekły stres to jedna z przyczyn występowania niektórych chorób układu krążenia. Może być przede wszystkim dodatkowym czynnikiem sprawczym w zawale serca, powodując u pacjenta skurcz tętnicy i w konsekwencji jej niedokrwienie. Pacjent taki w większości przypadków wprawdzie cierpi np. na miażdżycę, ale faktem jest, że silny stres może spowodować u tego konkretnego pacjenta tu i teraz. Innym schorzeniem kardiologicznym jest tzw. kardiomiopatia takotsubo, czyli tzw. „zespół złamanego serca”. Objawy zespołu występują pod wpływem silnego emocjonalnego stresu, objawy kliniczne zaś przypominają ostry zespół wieńcowy (ból w klatce piersiowej) oraz objawy niewydolności serca.

Dodatkowo związek między stresem psychologicznym a miażdżycą i chorobami układu krążenia, może mieć charakter pośredni. Stres ma bowiem wpływ na inne czynniki ryzyka, takie jak: palenie tytoniu, nadciśnienie tętnicze i cukrzyca. Stres wiąże się z zaburzeniami równowagi współczulno-przywspółczulnej autonomicznego układu nerwowego. Pobudzenie współczulnego układu nerwowego powoduje przyspieszenie rytmu serca, wzrost skurczowego i rozkurczowego ciśnienia tętniczego, naczyniowego oporu obwodowego i zużycia tlenu przez mięsień sercowy.

Bezpośredni wpływ stresu na choroby serca udowadniają dane zebrane przez niemiecką kasę chorych (DAK). Dane te dotyczyły pacjentów, którzy trafili do szpitali z podejrzeniem zawału serca pod koniec grudnia 2013 roku, w okolicach świąt. Było to o jedną trzecią więcej pacjentów niż w pozostałych dniach roku. W latach 2009-2012 było to średnio 40 pacjentów, podczas gdy poza świętami jest to przeciętnie 30 pacjentów na dobę. Z reguły na ostry dyżur w niemieckich szpitalach trafiali mężczyźni, dla których okres przed samymi świętami jest najbardziej stresujący. Czują presję, aby pozamykać wszelkie sprawy zawodowe, kupić „trafione” prezenty dla całej rodziny (co wcale nie jest łatwe) oraz zorganizować odpowiednie fundusze nie tylko na upominki, ale całe święta (co jest jeszcze trudniejsze).

Według Światowej Organizacji Zdrowia aż 80 proc. przypadków chorób serca można uniknąć. Oprócz odpowiednio zbilansowanej diety, rzucenia palenia i ograniczenia spożycia alkoholu, a także codziennej aktywności fizycznej, możemy wypracować indywidualną umiejętność radzenia sobie ze stresem. Nie jest to stan od nas niezależny, taki jak wrodzona wada czy obciążenie rodzinne. Musimy sobie uświadomić, że możemy i powinniśmy mieć na niego wpływ.

Dr n. med. Aleksander Żurakowski, ordynator oddziału kardiologii interwencyjnej w Małopolskim Centrum Sercowo-Naczyniowym Polsko-Amerykańskich Klinik Serca w Chrzanowie, specjalista kardiolog

Zwiń

Uprawiaj sport mądrze – uniknij zdrowotnego falstartu!

Dzięki aktywności fizycznej jesteśmy w stanie znacznie zmniejszyć ryzyko rozwoju chorób układu krążenia. Ale konieczne jest zachowanie pewnych warunków – musimy ćwiczyć regularnie i podejmować aktywność dostosowaną do naszego wieku, płci i ogólnej kondycji fizycznej. Dlatego odpowiedzialnie przygotujmy się do uprawiania sportów zimowych, takich jak np. jazda na nartach, czy snowboardzie – pamiętajmy o przygotowaniu fizycznym „na sucho” i zróbmy niezbędny zestaw badań. To sprawi, że sport pozytywnie wpłynie na stan naszego serca, a nie będzie stanowił dla niego zagrożenia.

Początek roku to czas podejmowania wyzwań. Wiele z nich dotyczy nowego, pozytywnego podejścia do naszego zdrowia. Obiecujemy sobie, że w nowym roku nastąpi przełom i z pewnością zaczniemy porządnie dbać o kondycję swojego ciała. I aby zapał nie okazał się słomiany, przystępujemy do działania – szybko i intensywnie…

Dzięki aktywności fizycznej zwiększa się pojemność skurczowa i minutowa serca, zmniejsza się tętno spoczynkowe oraz wysiłkowe. Następuje również obniżenie ciśnienia tętniczego krwi lepsze zaopatrzenie tkanek w składniki odżywcze i tlen. Tym samym wzrasta poziom mioglobiny w mięśniach. Podsumowując następuje poprawa wydolności organizmu, normuje się waga ciała, zmniejsza się poziom cukru i cholesterolu. Jeśli chodzi o konkretne dane liczbowe, to np. ryzyko wystąpienia choroby wieńcowej u osób wykonujących regularny wysiłek fizyczny o różnej intensywności (spacer, jazda na rowerze itp.) jest niższe o 20 proc. Natomiast umiarkowany wysiłek fizyczny (szybki spacer, pływanie, jazda na rowerze), przez co najmniej 30 minut trzy razy w tygodniu skutecznie obniża również ciśnienie tętnicze. Jest to bardzo ważne, bo zbyt wysoki jego poziom dotyka wielu Polaków.

Nie zawsze jednak zdajemy sobie sprawę z faktu, że zbyt szybkie i zbyt intensywne ćwiczenia nie wpłyną dobrze na nasz układ krążenia. Nagły wysiłek fizyczny może być wręcz niebezpieczny dla naszego zdrowia, a w skrajnych przypadkach może doprowadzić do śmierci. Co zrobić, aby ruch był dla naszego organizmu zbawienny, a nie szkodliwy? Może w ogóle zrezygnować ze sportu, zwłaszcza, jeśli mamy za sobą różne incydenty kardiologiczne lub jesteśmy w grupie ryzyka? Na pewno nie, trzeba jednak podejść do sportu z rozwaga i głową!

Jeśli chcemy rozpocząć regularną przygodę ze sportem zimowym, np. jeździć na nartach, najpierw udajmy się do lekarza. Aby móc uczestniczyć w intensywnym ruchu trzeba sprawdzić czy nasz organizm, a w szczególności serce, jest na to gotowe. Przydadzą się z pewnością ogólne badania krwi: morfologia, poziom cukru i lipidów oraz kreatyniny. Jeśli w naszej rodzinie były osoby, które cierpiały na choroby sercowo-naczyniowe, a dodatkowo jesteśmy w grupie podwyższonego ryzyka (m.in. otyłość, stres, palenie papierosów, siedzący tryb pracy itp.), specjalista w razie potrzeby skieruje nas na nieinwazyjne badanie kardiologiczne: test wysiłkowy, UKG serca, badanie holterowskie czy koronarografię. Pakiet takich badań kardiologicznych pozwoli na określenie kondycji naszego serca, a lekarz powiadomi nas, jaki wysiłek fizyczny możemy podjąć, by był on dla nas korzystny.

Kolejny krok to stopniowe przygotowanie organizmu do uprawiania sportu. Powinniśmy trenować przynajmniej tydzień lub dwa przed zwiększonym wysiłkiem fizycznym (np. wyjazdem na narty). Za podstawę treningu fizycznego dobrego dla serca uznaje się ćwiczenia dynamiczne wytrzymałościowe. Uzupełnieniem jest zestaw ćwiczeń obejmujący ćwiczenia: oporowe (10-15 proc. objętości treningowej), rozluźniające, rozciągające, równoważne i zręcznościowe. Aby aktywność fizyczna przyniosła zbawienny skutek, bez względu na wiek, należy ćwiczyć codziennie od 10-15 do 30 minut na świeżym powietrzu lub w dobrze przewietrzonym pomieszczeniu. Najlepiej jest unikać dużego zmęczenia i ćwiczyć we własnym tempie, bo więcej korzyści można odnieść z umiarkowanych ćwiczeń niż z intensywnego wysiłku. Pamiętajmy też, że powinniśmy ćwiczyć nie wcześniej niż 1-1, 5 godziny po jedzeniu (w zależności od obfitości posiłku), pół godziny po kąpieli i pół godziny po zażyciu leków.

Ograniczenie aktywności fizycznej zwiększa ryzyko występowania wielu schorzeń, m.in. nadciśnienia tętniczego, cukrzycy, otyłości, chorób serca, czy udaru, a nawet depresji.


Dr n. med. Wiceprezes Zarządu PAKS Marek Król

Zwiń

Zadbaj o serce, którym kochasz…

Najlepszym prezentem, jaki możemy ofiarować ukochanej osobie z okazji Dnia Św. Walentego, nie są wcale ani ekskluzywna kolacja, ani kosz najbardziej egzotycznych kwiatów, ani diamenty. Najlepszym upominkiem dla drugiego najbliższego nam serca będą… badania profilaktyczne. Bo prawdziwej troski o ukochanych nie da się wycenić ani niczym zastąpić. Nawet najdroższą biżuterią świata!

Luty to dla wielu z nas miesiąc kojarzący się z najprzyjemniejszym uczuciem pod słońcem – miłością. To w tym miesiącu przypadają Walentynki – czyli coroczne święto zakochanych, w którym wręczamy prezenty najbliższym osobom aby przypomnieć im, że to właśnie one są dla nas najważniejsze. Bez względu na to, czy należymy do grona zwolenników czy też przeciwników tego święta, każdy z nas przyznaje, że warto (przynajmniej raz w roku) intensywnej pomyśleć o tych, których kochamy i sprezentować im coś wyjątkowego. I nie musi być to słodki upominek, kino, kolacja, czy kwiaty. My namawiamy gorąco do ofiarowania prezentu, który będzie świadczyć o naszej ogromnej trosce o najukochańszą osobę, a jednocześnie będzie bardzo oryginalny. Chodzi o… badania profilaktyczne określające kondycję serca naszych najbliższych.

Problemy z sercem mogą kojarzyć się nam z seniorami w wieku 65+. Nic bardziej błędnego! Święta takie jak Walentynki powinny nam uświadomić, że mogą one dotyczyć osób w każdym wieku. Badaniami profilaktycznymi w szczególny sposób powinny zostać objęte osoby zajmujące kierownicze stanowiska oraz inne, które ze względu na wykonywane zajęcie, narażone są na: długotrwały stres, częste podróże oraz nienormowany czas pracy. Warto je również polecić osobom z grupy ryzyka zgonu sercowego – czyli palącym papierosy, z wysokim poziomem cholesterolu, nadwagą, czy też cukrzycą. Badania profilaktyczne to świetny prezent również dla osób czynnie uprawiających sport, albo tych chcących rozpocząć przygodę ze sportem, kiedy jesteśmy szczególnie narażeni na przeciążenie mięśnia sercowego.

Podczas wstępnej konsultacji profilaktycznej lekarz powinien przeprowadzić szczegółowy wywiad medyczny z pacjentem pod kątem czynników ryzyka, uwarunkowań genetycznych, stylu życia, przebytych zabiegów i operacji, dolegliwości, chorób, a także zażywanych lekarstw. Nie zapominajmy również o takich na pierwszy rzut oka banalnych czynnościach, jak pomiar masy ciała, wzrostu, ciśnienia, obwodu talii oraz obliczenie wskaźnika BMI. Jest on konieczny do otrzymania pełnego obrazu pacjenta. Działania profilaktyczne, które pozwolą nam ocenić kondycję naszego serca, powinny obejmować badania laboratoryjne krwi o profilu kardiologicznym (m.in. OB, morfologia, płytki krwi, elektrolity, cukier, kreatynina, AspAT, AlAT, CPK, cholesterol całkowity, -LDL, -HDL, trójglicerydy). Kolejny krok to badania diagnostyczne, obejmujące EKG spoczynkowe i wysiłkowe oraz echo serca. EKG, pochodzące od słowa elektrokardiografia, oznacza badanie czynności elektrycznej serca. Skurcz mięśnia sercowego jest wywoływany przez impuls elektryczny powstający w specjalnych komórkach serca i rozchodzący się do przedsionków oraz komór. Poprzez elektrody umieszczone na ciele pacjenta sygnał jest odczytywany i następnie zapisywany na papierze. Badanie to pozwala na ocenę: częstości akcji serca (ilość uderzeń na minutę), zaburzeń rytmu serca (problemy z rozchodzeniem się impulsu elektrycznego), przerostu mięśnia sercowego, nagłego niedokrwienia serca (niestabilna choroba wieńcowa, zawał serca), oraz czy w przeszłości pacjent przeszedł zawał serca (ale nie każdy). EKG spoczynkowe, podczas którego pacjent leży na kozetce, nie pozwala jednak na ocenę istnienia zwężeń w tętnicach wieńcowych. Dlatego pakiet badań diagnostycznych powinien objąć również tzw. elektrokardiograficzną próbę wysiłkową (zwaną także EKG wysiłkowym). W trakcie tego badania pacjent, podłączony do aparatury rejestrującej EKG idzie po bieżni lub jedzie na rowerku stacjonarnym, pokonując coraz większe obciążenia. Echo serca natomiast, zwane także echokardiografią lub ultrakardiografią (UKG) jest badaniem obrazowym, w którym wykorzystywane są ultradźwięki o określonej częstotliwości. Ultradźwięki, emitowane przez przyłożoną do ściany klatki piersiowej głowicę ultrasonograficzną, penetrują w głąb ciała, odbijają się od struktur serca, a po powrocie są odczytywane i prezentowane na monitorze. Badanie to pozwala na określenie: budowy i wymiarów serca, kurczliwości mięśnia sercowego, budowy i funkcji zastawek (zwężenie, niedomykalność), nieprawidłowego przepływu krwi wewnątrz serca, obecności nieprawidłowych struktur w sercu (guzy, skrzepliny) oraz obecności płynu wokół serca.

Barierą w chęci sprezentowania ukochanej osobie kompleksowego pakietu badań serca może być czas. Wydaje się, że umówienie wszystkich badań na jeden czy dwa dni, może być trudnie. Na szczęście tak nie jest, bo coraz więcej podmiotów konstruuje specjalne zestawy badań. Przykładem jest kompleksowy pakiet pod nazwą ROCZNY BILANS SERCA, który oferują w swoich wybranych placówkach Polsko-Amerykańskie Kliniki Serca. Wystarczy zadzwonić, poświęcić pół dnia na wizytę w dogodnym dla danej osoby terminie, a następnie zgłosić się po wyniki badań – prosto i wygodnie. W ramach pakietu lekarz kardiolog dokładnie przeanalizuje i zinterpretuje wyniki, a także przedstawi nam rekomendacje związane z naszym stanem zdrowia – z naszym sercem. ROCZNY BILANS SERCA, poprzez szczegółowe badania laboratoryjne i diagnostyczne, pozwoli szybko i kompleksowo ocenić ryzyko wystąpienia chorób serca.

Warto pamiętać nie tylko w lutym, ale i przez cały rok, że regularna profilaktyka to najlepszy sposób na skuteczne zapobieganie chorobom układu naczyniowo-krążeniowego. Bo serce, które kochamy, jest przecież najważniejsze!

Dr Maciej Pruski – Ordynator X Oddziału Kardiologii Inwazyjnej, Elektrofizjologii i Elektrostymulacji, Polsko-Amerykańskich Klinik Serca w Tychach

Zwiń

Zawał ma płeć

Przez cały czas w naszym społeczeństwie pokutuje mit, że choroby układu krążenia dotyczą przede wszystkim mężczyzn. Nic bardziej błędnego! Według Światowej Organizacji Zdrowia na 100 tys. Polek codziennie na zawał serca umiera aż 100 z nich. Mimo wzorcowej dziś organizacji ośrodków kardiologii interwencyjnej, kobiety trafiają do nich znacznie później niż mężczyźni. Jest to związane z często nietypowymi objawami zawału u kobiet. Warto więc abyśmy uważnie słuchali co mówi nasze ciało i nie bagatelizowali żadnych sygnałów, zwłaszcza w okresie wakacyjnym, gdy spotykamy się z ogromną rzeszą ludzi i częściej przebywamy w miejscach publicznych.

Według „Raportu Polki 2013. Zdrowie i jego zagrożenia” z powodu chorób układu sercowo-naczyniowego (zawał serca, udar mózgu, niewydolność serca) w Polsce rocznie umiera ok. 82 tys. mężczyzn oraz aż – uwaga! – 91 tys. kobiet, co stanowi łącznie 43% wszystkich zgonów mężczyzn i 55% wszystkich zgonów kobiet. Bardziej przemawiają do wyobraźni dane statystyczne dotyczące zgonów codziennych. Otóż każdego dnia choroby układu krążenia są odpowiedzialne za umieralność 476 osób. Nie są to głownie mężczyźni, a wręcz przeciwnie – kobiety, których w tej grupie jest aż 250 kobiet.

Z czego wynika fakt, że na zawał serca umiera więcej kobiet niż mężczyzn? Przecież mężczyźni, ze względu na prowadzony tryb życia, w większym stopniu wpadają w grupę ryzyka niż kobiety – spożywają częściej i więcej napojów alkoholowych, więcej też palą i generalnie mniej o siebie dbają. O wiele częściej jesteśmy w stanie zobaczyć np. spacerujące kobiety „z kijami” niż mężczyzn.

Więc w czym tkwi problem? Przede wszystkim w nietypowych objawach zawału u kobiet. Przez nie Polki trafiają do pracowni hemodynamicznej średnio o 35 minut później niż Polacy. A ten czas jest bardzo cenny – właściwie każda minuta jest na wagę złota, bowiem im szybciej osoba z objawami zawału rafi do pracowni hemodynamiki, tym ma większe szanse, że pozostawi on w jej organizmie jak najmniejsze negatywne ślady.

Zawał u Pań z reguły sygnalizowany jest zupełnie innymi objawami niż u Panów, a niestety te występujące u mężczyzn, takie jak m.in. ból zamostkowy, są traktowane jako typowe. Zawał u kobiet sygnalizowany może być np. tylko przez ból kończyn górnych, albo tylko dusznością. Często objawem są bóle karku czy pleców, utożsamiane ze schorzeniami kręgosłupa, czy objawy wegetatywne – nudności i wymioty. Zawał może sygnalizować też np. ból żuchwy. Próby walki z objawami tzw. domowymi sposobami (np. picie, otwieranie okna itp), tylko niepotrzebnie wydłużają czas dojazdu do szpitala. Trzeba w takich sytuacjach wezwać pomoc.

Co powinno zaniepokoić Panie lub ich rodzinę? Jakikolwiek z wymienionych wyżej objawów, bardzo intensywny, utrzymujący się dłużej niż 20 minut. Zwłaszcza trzeba wezwać pogotowie, gdy objaw się nasila. Pamiętajmy, że objawów o podobnym charakterze nigdy nie można bagatelizować!

Jak podkreśla jedna z autorek „Raportu Polki 2013. Zdrowie i jego zagrożenia” problemem jest również fakt, że kobiety nie były praktycznie diagnozowane pod kątem zawału serca. Do końca lat dziewięćdziesiątych w badaniach klinicznych dotyczących chorób serca, kobiety stanowiły nie więcej niż 30 proc. badanych. Na szczęście w ostatnich latach problem odmienności w rozpoznawaniu i leczeniu chorób sercowo-naczyniowych u kobiet został zauważony, jest częściej badany, a wyniki badań powoli zmieniają stereotypowe poglądy.

Do rozwoju choroby niedokrwiennej choroby serca dochodzi u osób z czynnikami ryzyka – u kobiet i mężczyzn oprócz menopauzy czy andropauzy są one takie same: nadciśnienie tętnicze, otyłość, palenie papierosów, hiperlipidemia, cukrzyca. Należy jednak podkreślić, że pomimo podobieństwa czynników ryzyka, ich siła oddziaływania jest różna u kobiet i mężczyzn. Niestety u Pań jest ona po prostu większa. Warto podkreślić, że zawał dotyka również młodsze kobiety, a także panie w ciąży, czego powodem jest narażenie na długotrwały stres. Należy zwrócić także szczególną uwagę na problem palenia papierosów wśród Pań. Papierosy bardziej szkodzą kobietom niż mężczyznom, bo to Paniom z nałogu trudniej jest się uwolnić.

Za problem wysokiej umieralności kobiet z powodu chorób sercowo-naczyniowych odpowiada także diagnostyka, która jest znacznie trudniejsza w przypadku kobiet niż mężczyzn. Takie badania, jak EKG tradycyjne i wysiłkowe, u Pań bywa niejednoznaczne, jest mniej czułym badaniem niż u mężczyzn. Co więcej w przypadku kobiet w 50 proc. koronarografia nie wykazuje zmian w dużych naczyniach wieńcowych, ale to jeszcze nie oznacza, że nie ma choroby wieńcowej. Zmiany mogą występować w małych naczyniach, lub też blaszki miażdżycowe mogą narastać na zewnątrz. Poza tym kobiety chorują na chorobę niedokrwienną serca średnio 10 lat później niż mężczyźni. Mają więc dużo więcej innych chorób współistniejących, co wpływa na stan ogólny ich organizmu.

Co mogą zrobić Panie, aby poprawić niechlubne statystyki umieralności z powodu zawału czy udaru? Oprócz przejścia na zdrowy tryb życia (regularny ruch, dieta śródziemnomorska, rzucenie papierosów) istotna jest regularna profilaktyka. To najlepszy sposób na skuteczne zapobieganie chorobom układu sercowo-naczyniowego. Bo serce każdej kobiety jest przecież najważniejsze! Tryb życia fit nie jest jedynie modą, lecz prawdziwym sposobem na uniknięcie najgorszego.

Katarzyna Brawańska, lekarz medycyny, specjalista kardiolog, IV Oddział Kardiologii Inwazyjnej, Elektrostymulacji i Angiologii Polsko-Amerykańskich Klinik Serca w Kędzierzynie-Koźlu

Zwiń